kosmiczny chłopiec i jego rozporek

czerń słoneczna

Posted in poeme by kosmicznychlopiec on 24/12/2008

śpiew iskier chowa się za horyzontem
od spotkania minęło już kilka godzin

stoję na szczycie wielkiego wzgórza
dzieci wbiegają na nie z radości codziennie

wszystko przede mną rozległe
dolina skłuta zapachem kwitnących drzewek

zwężające się ku dali wici rzeczne
starają się ciebie dogonić

wyspa bardziej zamyślona od mieszkańców
opływające ją statki przynoszą wieści

dzbany kapłanów świątyń pękają
ale garncarze wykonają następne

ja nie jestem jeszcze na tyle zdecydowany
wolę zaczekać na poranną mgłę

przez jakiś czas wyobrażać twoją postać
i wmawiać sobie że jest już zbyt późno

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.